Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
strzepkimysli *strzepki mysli

strzepki mysli

Smierc

Przyjdzie taki dzień, kiedy moje ciało połozą na białym prześcieradle starannie zatkniętym pod cztery rogi materaca, ulokowanego w sali szpitala troszczącego sie o zywych i umierających.W pewnej chwili lekarz ustali że mój mózg przestał funkcjonować, a moje życie skończyło się dla wszystkich celów i zmysłów.Gdy to sie stanie nie próbujcie wlewać w moje ciało sztucznego życia za pomocą aparatury medycznej i nie nazywajcie miejsca mojego spoczynku łozem smierci.Nadajcie mu raczej nazwe " Łoze Życia " i zabierzcie moje ciało, aby mogło dopomóc innym w pełniejszym przeżywaniu ich ezystencji. Mój wzrok oddajcie mężczyznie, który nigdy nie widział wschodu słońca, rozpromienionej twarzy dziecka i miłości w oczach kobiety.Moje serce oddajcie osobie której własne serce nie ofiarowało niczego wiecej ponad nie kończące sie dni bólu.Krew niech powedruje do żył nastolatka wydobytego z wraku rozbitego samochodu, tak aby mógł dozyć dnia w którym zobaczy własne, bawiace sie wnuki.Moje nerki ofiarujcie komuś, komu życie z tygodnia na tydzień przedłuża specjalna aparatura.Zabierzcie moje kosci, kazdy mięsień, włókienko i nerw i znajdzcie jakiś sposób by dzieki nim zaczeło chodzić kalekie dziecko.Zbadajcie każdy zakamarek mojego mózgu.Jeśli to konieczne, wezcie moje komórki i pozwólcie im rosnąć, tak aby pewnego dnia niemy chłopiec krzyknął uderzając piłke kijem baseballowym, a niesłysząca dziewczynka usłyszała odgłos deszczu pukającego o szyby jej okna. To co ze mnie zostanie, spalcie i rozsypcie popiół na wietrze, by użyznił ziemię na której rozkwitna potem kwiaty.Jesli koniecznie musicie cos pogrzebać niech będą to moje błedy, słabosci i przesądy krzywdzące innych...Moje grzechy oddajcie Szatanowi.Moja dusze Bogu.Jeśli przez przypadek ze chcecie mnie pamiętać, zróbcie to przez dobry uczynek lub życzliwe słowo darowane komuś, kto znalazł sie w potrzebie.Jesli uczynicie wszystko to, o co kiedyś poprosze, będe żyć wiecznie....Pisze to dziś...ale do końca daleko...może dlatego że dziś poczułam że muszę opisać moja prośbe.....dlaczego teraz Bo chce wam udowodnić że bede życ jak najdłuzej bede życ dla was dla tych chwil, radości i dla pieknego uczucia które ogarnia me serce....



Głosuj (0)

strzepkimysli 22:12:38 11/12/2011 [komentarzy 0] Komentuj

Dzis kolejby dzien

...Dziś kolejny dzień... dzień pełen tęsknoty, wspomnień bólu ale i uśmiechu... kilka chwil spędzonych sam na sam ... i co mi to daje... nic... potrzebuje czegoś kogoś .... a tu jak zwykle pustka... czy ktoś ją kiedyś wypełni... wierze i chce wierzyć że któregoś dnia obudzę się w Twoich ramionach tak jak kiedyś usłyszę słowa pełne miłości, ciepła i usnę słuchając bicia twego serca... a potem razem pójdziemy do raju...tylko Ty i ja...ale kiedy?...hm dziś jutro za tydzień...z minuty na minutę tęsknie coraz bardziej...i żyję z nadzieja i marzeniami.... ale czy właśnie jest życie...? ...pomóż mi zrozumieć sny...dlaczego ostatnio budzę się w środku nocy i płacze...boje się...czegoś...kogoś...może tego że znów w nocy poczuje jak ktoś zabiera mnie tam...pamiętam dokładnie tamten dzień a raczej noc...Nie wiem dlaczego posunęłam się do tego wszystkiego ale pamiętam co wtedy czułam...nagle strach zniknął...poczułam się bezpieczna...szczęśliwa...zamknęłam oczy...i nagle jakby ktoś puścił mi film...wszystko co działo się w moim życiu zobaczyłam w krótkich fragmentach...czułam jak łzy lecą po policzkach...i czekałam na chwile gdy w końcu znajdę się tam... jednak...w końcu doszłam do wniosku ze to nic nie dało...ze zaczął się nowy dzień...tak bardzo się pomyliłam...było jeszcze gorzej...dopiero wtedy zaczął się koszmar...i pomyśleć ze mogłam już nigdy nie postawić nawet jednego kroku...a straciłabym tak wiele...najdziwniejsze jest to ze zamykając oczy nie czułam bólu...czułam ze robię dobrze pragnęłam tego a na ustach był uśmiech...wiec dlaczego zakończyło się to koszmarem...i dlaczego właśnie dziś o tym pisze...dlaczego szuflada wspomnień została otwarta...nie mam pojęcia...ale może dlatego bo tak naprawdę nie wie co czułam co się ze mną działo ..nie wiesz o tym ty moja przeszłość...a oddałabym wszystko nawet życie żebyś poczuł ten ból lek i wylał tyle łez co ja...ale dziś to wspomnienia...dziś żyje swoim życiem...tylko jednego z czym nie umie walczyć to ze łzami które pojawiają się tak niespodziewanie...i z tymi myślami co by zacząć udowadniać samej sobie że życie toczy się dalej...a drzwi przeszłości zamknąć na klucz który przypadkiem zgubić gdzieś po drodze... tylko dlaczego idąc pod nogami zawsze go znajduje... Każdy dzień zakwita bólem wspomnieniami i cierpieniem...staram się zapomnieć a przez co pamiętam coraz mocniej...cień moich wspomnień wbija się co raz głębiej w ma dusze zadaje nowe i coraz to krwiste rany... ale i znów paradoks...ale wiem ze przyjdzie szczęście zjawisz się Ty przytulisz mnie ale w tym momencie rudno mi to pojąć...Może to kara ze nie potrafię docenić życia... a może dlatego bo noc która tak kocham i podziwiam jest po prostu nocą i niczym więcej...po prostu okresem ciemności podczas którego nie myśli się dlaczego się śpi...Cale nasze życie to magia...zdarzeń przypadków losów...To wszystko oddziałuje na nas. Jesteśmy jak gąbka, która wsysa zachłannie nasze życie, nie dając sobie nawet szansy na powolne delektowanie się nim. Jesteśmy na nie pazerni, dlatego może tak bardzo boli kiedy gąbka jest sucha, kiedy życie w nas umiera. Kiedy traci sens i nic już nas nie interesuje, poza tym bolącym końcem. Dlaczego tak jest? Czy tam, ktoś na górze istnieje? Czy on tam jest i śmieje się z nas głośno? Gdzie ten troskliwy ojciec, który miał nas chronić przed niepowodzeniami, przed bólem i samotnością? Czy to jest ten jego genialny plan? No to faktycznie ,trzeba przyznać - zajebisty , nie ma co. Chyba nie tak miało być, chyba każdy z nas inaczej to sobie wyobrażał? Nie zamierzam się tu skarżyć, nie to jest moim celem. Ale czy gdyby każdy z nas miał możliwość ponownego narodzenia, czy nadal wybrałby tą drogę, którą podąża teraz? A przecież na innych tez kiedyś stanie smutek i śmierć... dobra kończę bo widzę ze znów się rozpisuje znów poruszam ciemne tematy mojej duszy życia mojego ja...to co po mnie zostanie to te słowa...


Głosuj (0)

strzepkimysli 01:54:51 6/12/2011 [komentarzy 0] Komentuj

Nie wszystko złoto co się świeci...

"Przed kilku laty była sobie fabryka, która produkowała misie. Każdy z nich był inny, ale każdy tak samo śliczny i milutki. Małe dzieci uwielbiały te misie, rodzice kupowali im je na urodziny, imieniny i Gwiazdkę. Każde dziecko od razu umiało pokochać swojego misia i uważało go za swojego największego przyjaciela. Tylko jeden misio był nieudany. Został uszyty z samych resztek materiału. Miał jedno uszko różowe, drugie zielone, tułów w kwiatki, nóżki w kratkę. Nosek zamiast czarnego wyszedł niebieski, a oczy, robione już z ostatnich skrawków, były żółte. Misio ten był bardzo miły w dotyku. Cieplutki i aksamitny, ale nikt tego nie widział, bo nikt nawet nie brał go do ręki. Biedny Brzydki Misio widział, jak jego koledzy szybko opuszczają sklepowe półki i trafiają do wesołych, uśmiechniętych dzieci, które bardzo je kochają. Sam stał samotny, już troszkę zakurzony i myślał sobie: To nic, że mnie nikt nie chce. Najważniejsze, że moi koledzy trafiają w dobre ręce. Minęła kolejna Gwiazdka i misia nadal nikt nie kupował, aż pewnego dnia do sklepu weszła mała, może sze?cioletnia dziewczynka. Miała na nosie ciemne okulary, chociaż tego dnia wcale nie było słońca, a w rączce białą, plastikową laseczkę, chociaż wcale nie była staruszką. Weszła do sklepu ze swoją mamą. Poprosiły o misie. Dziewczynka była niewidoma. Nic nie widziała. Nie znała ani kolorów, ani nigdy nie widziała tęczy, nie umiała sobie wyobrazić lecących w powietrzu ptaków, ale za to wszystko umiała zobaczyć rączkami. Wzięła do rączki najpierw bielusieńkiego misia. Najładniejszego ze wszystkich. Pomacała jego odstające uszka, dotknęła łebka ; I wzięła następnego, szarego. Ten też nie przypadł jej do gustu, bo miał troszkę ostre zakończenia łapek. Na samym końcu ekspedientka położyła Brzydkiego Misia, bo i tak nie liczyła, że kiedyś ktoś go kupi. - To ten mamusiu! - krzyknęła głośno dziewczynka - To jest mój misio. Mój piękny kochany misiaczek - i z całej siły go przytuliła, a potem pocałowała w brzydki, niebieski nosek. Od tej pory dziewczynka i misio nie rozstawali się nigdy. Na leżakowaniu spali pod jedną kołderką, u dentysty dziewczynka ściskała jego łapki, a kiedy trudno jej było coś zrobić, zawsze pytała o radę swojego przyjaciela. Inne dzieci śmiały się, kiedy widziały, jakiego brzydala ze sobą nosi. Ale dziewczynka każdemu proponowała, żeby wziął misia do ręki. I wtedy działo się coś dziwnego. Przestawał wydawać się brzydki. Wszystkie dzieci zazdrościły dziewczynce. Pytały ją często skąd wiedziała, że ten misio jest taki cudowny, tak kochany. Przecież nie mogła tego zobaczyć, bo jest niewidoma. A ona zawsze im odpowiadała:

- Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu."

 

 

 


Głosuj (0)

strzepkimysli 13:51:10 5/12/2011 [komentarzy 1] Komentuj

Dzien za dniem

Dzień za dniem... A Ja znowu czuję się tak, jakbym była gdzieś rozpięta między realnością dni, a jakąś niedorzeczną fikcją. Nie wiem, co jest bardziej namolne. Znowu mam w głowie tego okropnego pająka, który zaczyna schodzić coraz niżej i niżej, jego cieniutkie łapeczki zasłaniają mi oczy. Jest ciemno i strasznie niemiło... To znowu na odwrót. Jest we mnie jakaś niezrozumiała siła, taka chęć walki i wola zwycięstwa...Poczekalnia. Mój obecny stan to poczekalnia. Jeszcze chwila i wszystko się zmieni, zejdzie śnieg i zazieleni się trawa, wyjrzy słońce. I zacznie się coś nowego, coś niezwykłego. Obudzę się ze snu i uniosę głowę... Okropnie jest tak myśleć, bo odrywam się od rzeczywistości. Ni planuję. Nie myślę, że kiedyś będzie lepiej. Bo ja już chyba przestałam wierzyć w elfy...


Głosuj (0)

strzepkimysli 13:16:51 5/12/2011 [komentarzy 0] Komentuj

Odlecieć.....czy zostać??

Hmmm zastanawiam sie czy odleciec? W jedna z sobót byłam blisko... Lecz szczerze to nie był pierwszy raz, zastanawiam sie tylko zawsze przed czynem jak sie beda czuc inni opłaczą mnie przez jakis miesiąc iiiii..........? Przejdą do normalnego zycia, fakt nie jestem nadzwyczajnym człowiekiem i nikomu tam nie zalezy na tym zeby o mnie pamietac... Czemu swiat nie jest do konca odkryty chowa sie tyle tajemnic...np. Czy jak odlece bede wszystko mogła? Wszystko widziała? Kierowała, przenikała, i przemawiała do ludzi w snach a oni beda je spełniac? Chciała bym raz poczuc takie cos chociaz raz!! Zobaczyc drugi swiat swiat piekła lub nieba uniesc sie w przestworza lub spasc w lawine rozpaczy... Jak to bedzie? Zastanawiam sie ostatnio takze jak ludzią sie chce odnajdywac co było w przeszłosci przecierz wszyscy mówia i powtarzaja "zyj terazniejszoscia" jak to w koncu jest??

 

 


Głosuj (0)

strzepkimysli 13:08:56 5/12/2011 [komentarzy 0] Komentuj

i znow otwieram wam drzwi do mojego zycia

...i znów otwieram wam drzwi do mojego zycia...Nadchodzi dzień kiedy patrzysz w lustro widzisz swoja twarz i zastanawiasz sie kim jesteś...kim jest ta osoba po drugiej stronie....patrzysz sobie w oczy....i co widzisz...nic...kompletnie nic....w sercu tysiąc ran...a wśród nich tylko jedna zagojona...moze tylko jedna a może właśnie ta najbardziej bolesna...zagojona dzieki Tobie...z oczu po woli płynie łza...moze szczęścia a może ta która oznacza najwiekszy ból....dobro placze się ze złem....miłość z nienawiscia...a kłamstwo z prawdą...i znów jedno pytanie drugie...i na zadno nie ma odpowiedzi......siadasz na podłodze...w reku trzymasz cos...małe pudełko...hmm ale czy zwykłe...nie ono jest nadzwyczajne....po mału przekrecasz klucz...niepewnym ruchem otwierasz je....i nagle trzask...cios...hałas...krzyk...przerazliwy jęk.....to znowu to samo...znowu łzy...znowu walkaz samym soba...to wspomnienia...właśnie te które zabijaja od srodka....wstajesz tak szybko jak mozna....choć dla niej trwa to z kilka minut....minut które po mału przytłaczaja ja.....jej serce i dusze...otwiera okno...ze wszystkich sił wyrzuca pudełko które laduje bóg wie gdzie....odczuwa spokój...pojawia sie usmiech....tym razem zwyciężyła...nie poddała się.....nie mogła...a to wszystko tylko dzięki nim....i może tak naprawde to ja jestem tą dziewczyna...moze to ja codziennie wstajac rano walcze sama ze soba...i po mału wszystko stawiam na jedna karte....i zdaje sobie sprawe z tego że jedna strona jest biała a druga czarna...niestety do dzis nie widze szarosci...ale po mału dzieki wam otwieram oczy na swiat...wasze słowa czasami rania...ale wiem że to szczera prawda i że chcecie mi pomóc za to wam dziękuje...koniec życia...które nie ma sensu....koniec mnie...od dzisi nowa ja...moze bardziej oschła...moze bardziej zamknieta a może bardziej odporna na ból.....kto wie...moze tak głębokie i niepewne ze chyba sama do końca w to nie wierze.....


Głosuj (0)

strzepkimysli 17:47:47 4/12/2011 [komentarzy 0] Komentuj

sama tu i teraz

...sama tu i teraz....sama wtedy i dziś....sama a jednak z kimś....hmm mam w głowie pudełko zwykłe szare ale dla mnie najpiekniejsze wrzucam do niego wszystko o czym marze, o czym chce zapomnieć....Każdy wschód słońca i zachód....każdą krople krwi, łez...każdy dzień mojego zycia....wszystko to w co wierze jest w nim....każdy usmiech który widziałam i łzy których nie zobacze nigdy.....wszystko to co pamiętam....wszystko to co daje mi siłe i radość....ale tez to co sprawia ból....Czasami marze by znienawidzic siebie tak mocno by zabrakło siły na ostatni krok...ciemność już mi nie przeszkadza znam ja na wylot tak jak i siebie....i wszystkie te dni kiedy wmawiam sobie że zapomne że obudze się by żyć są zamknięte w tym pudełku....czasami ktos nieświadomie je otworzy....tylko dlaczego nie pyta o zgode...?....hmm mam w głowie pudełko a w nim całe moje życie....hmm dosyc już słów które dla was nic nie znaczą.....czas spalić wszystko odkryć siebie....tak by juz nic mnie nie przygniatało....Chce poznać zapach czarów....Twój zapach....tak tajemniczy i absurdalny....właśnie ten co na zawsze pozostanie w mej pamieci....hmm w mojej głowie jest pudełko w kształcie serca....idealne i jedyne...to ono pozwala mi zyć...moje życie to właśnie Ty nawet jeśli nie wiesz że ide za Toba ze łzami w oczach....Nawet wtedy gdy wszystko mówi inaczej...nawet wtedy gdy wszystko milczy......mija sekunda,dwie minuta i znów znikam....


Głosuj (0)

strzepkimysli 02:38:08 4/12/2011 [komentarzy 0] Komentuj








Jak mam latać,skoro moje skrzydłą leżą obok a pióra porwał wiatr
Dodaj do Ulubionych

Strona Główna


Opowieść poznało 958 chętnych, jednak tylko 0 pozostawiło ślad...

Księga Gości
Dodaj do Księgi

strzepkimysli
[...]Jedyne czego chciała to mieć kogoś, kto usiadłby z nią pod
rozgwieżdżonym niebem i nic więcej...tylko żeby popatrzył jej w oczy i
powiedział:' jesteś jedyną, jesteś tą której szukałem...[...]

To, co minęło...
2011
Grudzień


Tych pamiętam...


Inni, których znam...